Słowo NO (nie) zbudowane z wielu YES (tak)

Mama czyta: “Nie z miłości”

Macie problem z odmawianiem dzieciakom? Czujecie się winni, kiedy tylko powiecie swojemu maluchowi “nie”? A może pojawiają się wyrzuty sumienia, że nie dajecie swojemu brzdącowi wszystkiego, o co poprosi? Jeżeli na którekolwiek z tych pytań padła odpowiedź TAK – książka Jespera Juula jest dla Ciebie.

Nie mam trudności z odrzucaniem propozycji dzieci. Przy milionie innych problemów wychowawczych akurat ta kwestia mnie nie dotyczy. Wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że co drugie słowo wypowiadane z moich ust to “nie”. Czy pełne miłości? Nie do końca. Nie wyobrażam sobie powiedzieć, że “chyba jesteś głupi, że myślisz, że tak zrobimy”. Nikogo personalnie nie obrażam i nie wyśmiewam emocji. Jednak zdecydowanie słów sprzeciwu używam zbyt często. Do tego jeszcze ciągłe “uważaj!”, “ostrożnie!”. Jak mówią mądre książki – nieustannie podcinam skrzydła dzieciom. Cóż jednak na to poradzę? Jak mogę spokojnie patrzeć, kiedy dzieci biegają po parapecie? Jasne, mogłabym poczekać aż się wywrócą i same nauczą się, że akcja powoduje reakcję. Nie uważam tego jednak za mądre rozwiązanie.

Książkę Jespera Juula “Nie z miłości” kupiłam mając nadzieję na to, że uleczy mnie z szafowania słowem nie. Okazało się jednak, że skandynawski bestseller dla rodziców jest bardziej o tym, jak nauczyć się sprzeciwiać. A nie jak przemóc się i częściej mówić “tak”. Albo chociaż nie mówić nic 😉

Dlaczego warto mówić dzieciom “nie”?

W skrócie – lepsze szczere “nie” niż wymuszone tak. Wszyscy chcemy wychować silne osoby odporne na naciski z zewnątrz. Jak to zrobić kiedy dzieci słyszą cały czas tak? No po prostu się nie da. Nie uchronimy dziecka przed odmową. Lepiej, żeby pierwsze konfrontacje ze sprzeciwem dzieciaki zaliczyły w domu, w bezpiecznych warunkach. Będą tutaj mogły wylać swoje żale i frustracje. Bo mówiąc NIE musimy być świadomi, że będą pojawiały się protesty. Głośne i nieprzyjemne. Jednak tylko w ten sposób damy dziecku możliwość nauki przeżywania emocji. Jeżeli z kolei spotkają się ze sprzeciwem dopiero w świecie zewnętrznym, to zwyczajnie nie będą wiedziały jak się zachować. 

Kiedy nie możemy powiedzieć NIE - a przynajmniej tak się czujemy - pozostaje nam wybór spośród trzech równie niezadowalających możliwości: powiedzieć TAK bez przekonania, skłamać albo zrezygnować.

Całą książkę Juula można by sprowadzić do jednego terminu – GODNOŚĆ. Juul nawołuje do jej zachowania zarówno przez dziecko, jak i przez nas. Nie powinniśmy działać w sprzeczności z sobą, bo jako rodzice zwyczajnie się zajedziemy (jak długo można żyć w sprzeczności z samym sobą). Nie oznacza to upartego i niezmiennego “nie”. Jesteśmy ludźmi, każdy wszak może zmienić zdanie. Kiedy jednak jesteśmy do czegoś przekonani, coś jest dla nas ważne – nie powinniśmy bać się przeciwstawiać.

Zgodnie z zasadą przedstawioną przez Juula tylko prawdziwe NIE może dać pełne miłości TAK. Zgodę na coś podyktowaną miłością a nie chęcią uniknięcia konfliktu, czy wkupienia się w łaski podopiecznego. Jako opiekunowie nie powinniśmy poświęcać swoich potrzeb i granic.

Czytać, czy nie czytać – czyli moja subiektywna opinia

Książka nie jest dla mnie typowym poradnikiem. Chociaż są scenki w stylu znajdź różnicę między dobrą a złą formułą 😉 Ja nie znalazłam tutaj odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Aczkolwiek wcale nie uważam, że czas poświęcony na lekturę był czasem straconym.
 
Po pierwsze – książeczka jest bardzo krótka.
Po drugie – chociaż nie znam Jespera Juula osobiście, to jednak wydaje mi się być bardzo spokojnym i wyważonym mężczyzną. I podczas lektury tego bestsellera jego spokój spłynął na mnie. Naprawdę. Styl pisania, wiele sentencji, które chciałabym wbić sobie do głowy, dawały mi jakąś wewnętrzną siłę żeby mierzyć się z problemami. Nawet tymi, których autor w tej publikacji nie poruszał.
Po trzecie – według mnie coraz więcej będzie / jest rodziców, którzy problem z mówieniem “NIE” będą mieć / mają. Nadmiar dóbr wszelakich i chęć zrekompensowania nieobecności rodziców w domu rodzi wewnętrzny przymus zgadzania się na wszystko. Do tego presja rówieśników, ciągłe porównywanie i chęć bycia najlepszym. Mieszanka wybuchowa. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem jest TAK. Tyle tylko, że zgoda nie płynąca z przekonania, że w ten sposób trzeba rozwiązać sytuację, może zepsuć relację bardziej, niż szczere nie. 
 
Według mnie warto poświęcić kilka chwil, żeby wejść w świat Juula. Ja na pewno sięgnę po inne jego pozycje.

Rodzice powinni mówić NIE z czystym sumienie zawsze wtedy, gdy czują, że chcą to powiedzieć. Tylko w ten sposób pomogą dzieciom zbudować integralność, aby kiedyś same - w swoim życiu - potrafiły powiedzieć NIE wtedy, gdy trzeba będzie to zrobić. Niewykluczone, że rodzic usłyszy czasem, iż "nie ma pojęcia o niczym" lub coś podobnego, ale nie jest to istotne. Istotne jest, żeby można było spojrzeć sobie w oczy.

Mimo tego, że Juul niejako pochwala umiejętność mówienia NIE wciąż uważam, że robię to za często 😉 Sterta poradników czeka. Praca nad sobą w toku. Może kiedyś nadejdzie ten dzień, że stanę dumna przed lustrem. Zadowolona z ilości powiedzianych z miłością NIE, jak i wspaniałych i pełnych uczucia TAK.

Książkę “NIE z miłości” Jespera Juula możecie kupić na przykład TUTAJ.

A jeżeli chcielibyście poznać narzędzia pozwalające zapanować nad dziecięcym chaosem to polecam książkę “Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały”, której recenzję znajdziecie TU.

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o