Oczy i czoło człowieka z zaznaczonym krzyżem z popiołu, który kreślony jest w Środę Popielcową.

Jak przeżyć Wielki Post z dziećmi?

Wielki Post to specyficzny okres w roku. Dla mnie od zawsze był to czas zadumy, większego skupienia się na relacji z Bogiem. Do momentu pojawienia się dzieci łatwo było mi znaleźć dodatkowe chwile na modlitwę, adorację czy wielkopostne rekolekcje. Z maluchami nie jest to już takie proste.

Nietrudno jest znaleźć ciszę kiedy jest się samemu. Nie ma problemu z pogłębioną lekturą Pisma Świętego, czy wyskoczeniem na adorację. Łatwiej jest nie zapomnieć, że właśnie przeżywamy czas oczekiwania na Mękę i Zmartwychwstanie Jezusa. Odkąd pojawił się w naszym życiu Antek, a potem Zosia, mam z tym kłopot. Czasami gdzieś mi ulatuje wyjątkowość i skupienie związane z tym okresem.

W tym roku stwierdziłam, że nie dam się tak łatwo. Dosyć spychania siebie na dalszy plan. Najważniejsze to mieć konkretne postanowienia i się ich trzymać. Koronka do Miłosierdzia Bożego codziennie o 15? Nie ma problemu – modlitwa krótka i do ogarnięcia. Nawet jeżeli dzieciaki nie drzemią. Wieczorne Lectio Divina – uda się! W końcu to mąż od jakiegoś czasu kładzie dzieci spać. Codzienna, trochę głębsza, modlitwa poranna? Do zrobienia! W końcu dziactwa może 5 minut pobyć sama i się nie zabić 😉

JEDNAK JAK ZAANGAŻOWAĆ DZIECI?

Moim postanowieniem jest też pokazanie dzieciom, chociaż w ułamku procenta, jak ważny to czas . O Adwencie łatwo jest rozmawiać. Czekamy na Narodziny Pana Jezusa, Maryja ma taaaki duży brzuch jak kiedyś mamusia… Do tego jest to przecież radosne oczekiwanie. Dzieci łatwo wprawić w miły nastrój. Zwłaszcza, że w tym roku własnoręcznie zrobiłam im kalendarze. Bardzo ułatwiło to pracę nad stworzeniem atmosfery wyjątkowości. Żeby maluchy połączyły to jakoś z wydarzeniami sprzed ponad 2 tysięcy lat czytaliśmy codziennie fragment książki “Droga do Betlejem”. Tytuł jeszcze z mojego dzieciństwa. W prosty sposób pokazuje drogę Maryi i Józefa do groty w Betlejem. Dodatkowo podaje trochę wymyślone szczegóły, jak historia zakochania Józefa w Maryi czy zadania, które wypełniali betlejemscy pastuszkowie.

Jednak co robić z brzdącami w Wielkim Poście? Czy jest w ogóle szansa pokazania 3-latkowi i jego o rok młodszej siostrze niezwykłości tego czasu? Jak przygotować ich do przeżywania Męki, Śmierci i Zmartwychwstania? Czy są jakieś sposoby, żeby wynieśli z tego cokolwiek? A może są za młodzi na takie emocje? Nie chcę epatować okrucieństwem, smutkiem… Chodzi raczej o przedstawienie w dziecięcy sposób tych trudnych prawd wiary. I nieograniczenie Wielkanocy do radości z prezentów od Zajączka i kolorowych jajek dookoła.

Od razu zaznaczę – w naszym przypadku czytanie Pisma Świętego w Wielkim Poście to żaden pomysł. Dzieciaki odkąd dostały Biblię dla Malucha codziennie przed spaniem z mężem omawiają konkretne historie. Niedawno wkroczyli w Nowy Testament i kwestię Męki Pańskiej pewnie będą omawiać wtedy, kiedy jej wspominanie przypadnie w Kościele.

Jak już kiedyś pisałam – nie jestem dobra w wymyślaniu aktywności dla dzieci. Czym innym jest czytanie książeczek i granie w piłkę, a czym innym zainteresowanie młodzieży tak poważną tematyką. Z pomocą przyszedł internet.

ŚRODA POPIELCOWA

Środę Popielcową zaczęliśmy od śniadania i pytań “Mamusiu, a czemu ty nie jesz?”, “Mamusiu, a czy będziesz jadła obiad?”, “Mamusiu, a tatuś też nie je?”, itp. Na pytania odpowiadałam cierpliwie, chociaż pojawiały się przy każdym kolejnym posiłku. W Wielkim Poście wstrzemięźliwość jest ważna. Od niejedzenia ogólnego przeszliśmy płynnie do dyskusji o wyrzeczeniach. Była to całkiem miła rozmowa, aczkolwiek mój prawie 3-latek buntowniczo stwierdził, że on nie będzie “ani nic oddawał, ani nic zmniejszał” 😉 Niespełna dwulatka przemilczała sprawę 🙂

Potem udaliśmy się do kościoła na ranną mszę. Celowo wybrałam wcześniejszą Eucharystię – nie było popielcowych tłumów. Wyjaśniłam dzieciom skąd popiół, dlaczego i po co. Przyjęli do wiadomości. Wcześniej przypomnieliśmy sobie też, co Pandzia Mania* miała na ten temat do powiedzenia – TUTAJ link do nagrania. Co zostało w dzieciach? Mam nadzieję, że mieli jakieś nikłe pojęcie o tym, co się działo.

Nie znalazłam satysfakcjonujących materiałów odnośnie Popielca w internecie. Palenie czegokolwiek wydaje mi się pomysłem niebezpiecznym – po co pokazywać dzieciom coś, co jest zakazane? A robienie krzyży z wykałaczek albo patyczków po lodach – trochę nie na miejscu.

OKRES WIELKIEGO POSTU

Pomysłów na przeżycie z dziećmi okresu Wielkiego Postu jest cała masa. Polski internet pod tym względem jest według mnie dosyć ubogi. Z amerykańskiego za to aż wylewają się pomysły.

Droga Krzyżowa

Jednym z najważniejszych nabożeństw umożliwiających przygotowanie się do Misterium Męki Pańskiej jest Droga Krzyżowa. Łatwo nabożeństwo to przygotować dobrze, łatwo też je zepsuć – wystarczy monotonnym głosem przeczytać oklepane rozważania. Jeżeli tylko ktoś prowadzący Drogę Krzyżową włoży odrobinę wysiłku w znalezienie ciekawych refleksji i przeczyta je z chociaż delikatnym zaangażowaniem – wtedy śmiało zaliczam to nabożeństwo do jednego z moich ulubionych. Niekoniecznie jednak zabiorę na nie dzieci. Nie chodzi o to, że będą przeszkadzać innym w przeżywaniu tego czasu (dzieciaki z reguły, jeżeli tylko odseparuje się ich od siebie, są w miarę cicho). Tylko co one wyniosą z tych chwil? Śmiem twierdzić, że zupełnie nic. Może tylko fakt, że dorośli często wstają i klękają. W wielu parafiach organizowane są Drogi Krzyżowe dla dzieci. Jednak hałas i zamieszanie na tego rodzaju wydarzeniach kłóci się z duchem tego obrzędu. I bardzo podnoszą mi ciśnienie 😉

Krótko pisząc – dzieciaki na Drogę Krzyżową raczej ze mną nie pójdą.

Droga Krzyżowa – czy da się ją odprawić w domu?

Chciałabym jednak, żeby nasza młodzież poznała “zasady” Drogi Krzyżowej. Nabożeństwo to przecież w piękny i poważny sposób przedstawia Mękę Pana. Pomysłów na to, jak przybliżyć dzieciom te wydarzenia jest mnóstwo. Każdy może zdecydować, co jest właściwe dla swoich dzieci. U mnie zdecydowanie wygrywają duże obrazki. Możliwość ich pokolorowania to dodatkowy bonus, który zainteresuje pewnie Zosię. Przejrzałam mnóstwo stron, które oferują darmowe wydruki do każdej stacji Drogi Krzyżowej. Najbardziej spodobały mi się następujące:

  1. Real life at home w swojej ofercie ma duże obrazki, z których można stworzyć gustowne książeczki. Postaci są wyraźne i proste. Czego można chcieć więcej dla 3-latka i prawie 2-latki? Można je znaleźć TUTAJ;
  2. Podobne wydruki oferują również inne strony internetowe:
    • Teachers Pay Teachers – również proste obrazki, które mogą przybliżyć Mękę Jezusa dzieciom – TUTAJ link;
    • Drawn to Be Creative – kolejne kolorowanki z 14 stacjami Drogi Krzyżowej – TUTAJ link;
    • The Catholic Kid – trochę bardziej skomplikowane obrazki, postaci przypominają już prawdziwych ludzi a nie tylko figurki 😉 – TUTAJ link.

Także dla starszych dzieci można znaleźć ładne obrazki – linki TUTAJ i TUTAJ. Dla moich maluszków wydają mi się zbyt skomplikowane. Wybieram więc wcześniejsze propozycje 😉

Zosia i Antek uwielbiają, jak im się opowiada różne historie. Żeby przestawić im Drogę Krzyżową w domu być może posłużę się kolorowymi grafikami (TUTAJ link). Nie posiadam obrazków przedstawiających wszystkie 14. stacji Drogi Krzyżowej. Wśród zasobów internetu te wydają mi się być jednymi z ładniejszych

Wielbiciele pedagogiki w stylu Marii Montessori na pewno będą zadowoleni z pomocy zaproponowanej przez Catholic Icing (link TUTAJ). Jest to folder, w którym umieszczone są stacje Drogi Krzyżowej. Pozwalają nie tylko na poznanie Męki Pana Jezusa, ale przy okazji uczą liczb od 1 do 14. Takie 2 w 1 😉

Znalazłam też wiele pomysłów na gry w stacje Drogi Krzyżowej. Rozumiem, że najlepiej dzieci uczą się przez zabawę. Przecież sama chcę im zaproponować kolorowanki. Jednak rzucanie kościami, przesuwanie pionkami w kształcie bohaterów tego nabożeństwa to dla mnie za wiele. Niemniej jednak każdy ma swoją wrażliwość i być może niektórym taki sposób pokazania dzieciom tej historii wyda się właściwy. Polecam poszukiwania 🙂

Postanowienia wielkopostne

Jednym z bardziej popularnych sposobów na przeżywanie Wielkiego Postu i wprowadzenie siebie w ducha pokuty są postanowienia. Czy to w ogóle ma rację bytu z małymi dziećmi? Wydaje mi się, że do końca tego nie rozumieją. Antek – na pewno bardziej, Zosia – w ogóle. Czytałam na kilku blogach, że mamy w tym czasie zakazują bajek, dzieciom zabiera się prezenciki, które dostają od gości itp. Dla mnie to trochę przerost formy nad treścią.

Po pierwsze – postanowienie powinno być dobrowolne. Takie zakazywanie przez rodziców kłóci się więc z podstawowym warunkiem. Po drugie – gdybym była dzieckiem mającym jeszcze problem z połączeniem niektórych faktów, na pewno trochę bym się zdenerwowała. Dlaczego, skoro nie zrobiłam nic złego, coś jest mi zakazywane? Ogólnie jestem przeciwniczką narzucania czegokolwiek w tej kwestii. To bardzo delikatne sprawy. Dajmy dzieciom samym zdecydować, kiedy będą gotowe podjąć się jakiegoś umartwienia.

Dobre uczynki

Dlaczego mielibyśmy być za nie nagradzani? Czy to, że synek pomógł siostrze założyć buty to już powód do gratulacji? Albo może to po prostu coś wspaniałego, aczkolwiek niekoniecznie zasługującego na materialną gratyfikację? Czy uczyć dzieci, że za pomoc, która powinna być bezinteresowna, są wynagradzane? Cały czas zadaję sobie te pytania. Palmy do których przyczepia się kwiatuszki czy krzyże, do których przykleja się serduszka są śliczne. Mimo to nie wiem, czy coś takiego kiedyś w domu wprowadzę.

Posiłki

Wielu dorosłych rezygnuje z wymyślnych posiłków na rzecz prostoty. Dla dzieciaków to by było jednak żadne wyrzeczenie. Im prościej gotuję – tym lepiej im smakuje 😉 Dla nich prawdziwym umartwieniem byłoby chyba menu wymyślne. Wtedy być może zdecydowaliby się nawet na post o chlebie i wodzie 😉

Dotykamy męki Pana

Nie samymi obrazkami żyje dziecko 😉 Dla maluszka ważne też są doznania sensoryczne inne niż kartka papieru i kredka. Przedstawienie czegoś w rzeczywistości może pomóc lekturze. Moimi faworytami w tej dziedzinie są:

  1. samodzielnie wykonana korona cierniowa (konceptTUTAJ). Podoba mi się pomysł jej zrobienia. Ciekawe jest również jej “przerobienie” w Niedzielę Zmartwychwstania, np. umieszczenie zamiast cierni kwiatów. Lub wypełnienie jej jajkami wielkanocnymi.
  2. chusta św. Weroniki (TUTAJ wykonanie). Bardzo trudno wytłumaczyć dzieciom o co chodzi w odbiciu Pana Jezusa na chuście św. Weroniki. Wydaje mi się, że stosując tę metodę jakoś przybliżę im ten obraz.

TRIDUUM PASCHALNE

Dzieci być może zabierzemy na mszę św. w Wielki Czwartek. Obchody Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty są zdecydowanie zbyt długie dla moich maluszków. A co poza tym?

Oczywiście obrazki przedstawiające wydarzenia Wielkiego Tygodnia. Jak pisze twórca – można je wyciąć, ponumerować, pokolorować i przykleić na kartkę np. w kształt krzyża (TUTAJ link).

Bardzo podoba mi się opcja “Wielki Tydzień z odciskami rąk” (można znaleźć TUTAJ). Już nie raz próbowaliśmy z dziećmi odciskania rąk i nóg. Efekt był przeważnie bardzo daleki od tego, co było pokazane w internecie. Radość z robienia takich prac była jednak niesamowita. Na pewno więc pełną parą wejdziemy w to malarskie wyzwanie.

Ciekawa jest też opcja wielkotygodniowego “transparentu” (TUTAJ wykonanie). Na długiej wstążce przyczepiane są najważniejsze symbole Wielkiego Tygodnia. Pewien rodzaj odliczania do zmartwychwstania.

PODSUMOWANIE

Pomysłów na spędzenie okresu Wielkiego Postu z maluchami jest wiele. Podoba mi się opcja z 40. intencjami modlitewnymi. Zajęciem bardzo kreatywnym jest też na pewno wspólne tworzenie palmy. Można do woli wybierać zajęcia kierując się swoją wrażliwością i znajomością dzieci. To, co zaciekawi 5-latka niekoniecznie zajmie dwulatka. Mam nadzieję, że maluchy wyniosą coś z tych “lekcji”. Bo przecież skupiając się na tu i teraz, chcemy przekazać dzieciom wartości, którymi będą kierować się w przyszłości. Wydaje mi się, że takie wyważone podejście – bez przymusu, z nutką zabawy, ale też dziecięcej zadumy – zaowocuje w przyszłości 🙂

* Cykl nagrań prowadzonych przez ojca Tomasza Zamorskiego OP. W rozmowach z pacynką – Pandzią Manią – stara się w prosty sposób opowiedzieć dzieciom o skomplikowanych sprawach życia i wiary.